Katarzyna Wiśniewska
@kasia_dywidendyKatarzyna buduje portfel ze spółek, które regularnie dzielą się zyskiem z akcjonariuszami. Patrzy na stabilność przepływów pieniężnych i politykę dywidendową, a nie na dzienne notowania.
Alokacja portfela
Strategia
Katarzyna wybiera spółki, które od lat wypłacają dywidendę i mają z czego ją finansować. Zanim kupi akcje, sprawdza wolne przepływy pieniężne, poziom zadłużenia i to, jaką część zysku zarząd zwykle przeznacza dla akcjonariuszy. Sama stopa dywidendy jej nie wystarcza. Wysoka wypłata przy słabnącej gotówce bywa dla niej sygnałem ostrzegawczym, a nie zachętą. Dlatego w portfelu częściej znajdziesz firmy z przewidywalnym biznesem niż te, o których akurat głośno na forach. Obok spółek z GPW pojawiają się też dojrzałe spółki zagraniczne.
Ryzyko ogranicza przede wszystkim przez rozłożenie kapitału między sektory, tak aby portfel nie opierał się wyłącznie na bankach albo energetyce, które na warszawskiej giełdzie często dominują w rankingach dywidendowych. Pilnuje też limitu udziału jednej spółki. Gdy zarząd obcina wypłatę albo zmienia politykę dywidendową, Katarzyna analizuje przyczyny i może ograniczyć pozycję. Takie zdarzenia zdarzają się zwłaszcza w sezonie walnych zgromadzeń, czyli późną wiosną.
Co to oznacza dla Ciebie przy kopiowaniu? Rzadkie transakcje i długie okresy bez zmian. W porównaniu z samodzielnym budowaniem takiego portfela oszczędzasz czas na śledzeniu dni dywidendy, raportów kwartalnych i uchwał, a w odróżnieniu od funduszu indeksowego widzisz każdą decyzję i jej uzasadnienie w komentarzach Katarzyny. Ceny akcji spółek dywidendowych też spadają, a wypłaty mogą zostać zawieszone. Historyczne decyzje inwestora nie są obietnicą przyszłych wyników, a kopiowanie wiąże się z ryzykiem utraty części kapitału.